<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Sonett-Forum - Adam Mickiewicz]]></title>
		<link>https://sonett.fontane-place.de/</link>
		<description><![CDATA[Sonett-Forum - https://sonett.fontane-place.de]]></description>
		<pubDate>Sun, 28 Jun 2026 17:39:02 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Adam Mickiewicz: Sonety Odeskie 20]]></title>
			<link>https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5024</link>
			<pubDate>Thu, 08 Dec 2022 10:33:39 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://sonett.fontane-place.de/member.php?action=profile&uid=1">ZaunköniG</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5024</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XX - POŻEGNANIE - DO D. D. </span><br />
<br />
Odpychasz mię? - czym twoje serce już postradał?<br />
Lecz jam go nigdy nie miał; -- czyli broni cnota? <br />
Lecz ty pieścisz innego; - czy że nie dam złota? <br />
Lecz jam go wprzódy nie dał, a ciebie posiadał. <br />
<br />
I nie darmo; choć skarbów przed tobąm nie składał,<br />
Ale mi drogo każda kupiona pieszczota, <br />
Na wagę duszy mojej, pokojem żywota; <br />
Dlaczegoż mię odpychasz? - nadaremniem badał. <br />
<br />
Dziś odkrywam łakomstwo nowe w sercu twojem:<br />
Pochwalnych wierszy chciałaś; marny pochwał dymie! <br />
Dla nich więc igrasz z bliźnich szczęściem i pokojem? <br />
<br />
Nie kupić Muzy! W każdym ślizgałem się rymie, <br />
Gdym szedł na Parnas z lauru wieńczyć cię zawojem, <br />
I ten wiersz wraz mi stwardniał, żem wspomniał twe imię.<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XX. - Abschied. – An D. D.</span><br />
 <br />
Du stößt mich fort? Wodurch hab ich dein Herz verloren?<br />
Die Liebe war nie seicht. – Ob dich die Tugend schützt?<br />
Du küßt doch einen andern!  - Was dein Urteil stützt?<br />
Wir war’n uns doch so nah, und war’n uns wert erkoren.<br />
 <br />
Dein Antlitz war mir alle Wege neugeboren,<br />
doch muß ich fragen, was mir die Erinn’rung nützt,<br />
wenn ihr Gewicht mich nur beschwert, statt unterstützt.<br />
Warum stießt du mich fort, gabst uns so schnell verloren?<br />
 <br />
Die Gier verrät das Herz; Ich seh’ es doch in deinem.<br />
Mein Kompliment sollt’ dich berühren; Schall und Rauch<br />
war’s dir; dein Glück sahst, suchtest du in keinem.<br />
 <br />
Ich mochte nicht um deine Liebe feilschen, auch<br />
wenn mich die andren feiern für den Vers. In meinem<br />
Reim verhärtet sich mein Wort, wie deins im Bauch.<br />
<br />
<br />
<br />
.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XX - POŻEGNANIE - DO D. D. </span><br />
<br />
Odpychasz mię? - czym twoje serce już postradał?<br />
Lecz jam go nigdy nie miał; -- czyli broni cnota? <br />
Lecz ty pieścisz innego; - czy że nie dam złota? <br />
Lecz jam go wprzódy nie dał, a ciebie posiadał. <br />
<br />
I nie darmo; choć skarbów przed tobąm nie składał,<br />
Ale mi drogo każda kupiona pieszczota, <br />
Na wagę duszy mojej, pokojem żywota; <br />
Dlaczegoż mię odpychasz? - nadaremniem badał. <br />
<br />
Dziś odkrywam łakomstwo nowe w sercu twojem:<br />
Pochwalnych wierszy chciałaś; marny pochwał dymie! <br />
Dla nich więc igrasz z bliźnich szczęściem i pokojem? <br />
<br />
Nie kupić Muzy! W każdym ślizgałem się rymie, <br />
Gdym szedł na Parnas z lauru wieńczyć cię zawojem, <br />
I ten wiersz wraz mi stwardniał, żem wspomniał twe imię.<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XX. - Abschied. – An D. D.</span><br />
 <br />
Du stößt mich fort? Wodurch hab ich dein Herz verloren?<br />
Die Liebe war nie seicht. – Ob dich die Tugend schützt?<br />
Du küßt doch einen andern!  - Was dein Urteil stützt?<br />
Wir war’n uns doch so nah, und war’n uns wert erkoren.<br />
 <br />
Dein Antlitz war mir alle Wege neugeboren,<br />
doch muß ich fragen, was mir die Erinn’rung nützt,<br />
wenn ihr Gewicht mich nur beschwert, statt unterstützt.<br />
Warum stießt du mich fort, gabst uns so schnell verloren?<br />
 <br />
Die Gier verrät das Herz; Ich seh’ es doch in deinem.<br />
Mein Kompliment sollt’ dich berühren; Schall und Rauch<br />
war’s dir; dein Glück sahst, suchtest du in keinem.<br />
 <br />
Ich mochte nicht um deine Liebe feilschen, auch<br />
wenn mich die andren feiern für den Vers. In meinem<br />
Reim verhärtet sich mein Wort, wie deins im Bauch.<br />
<br />
<br />
<br />
.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Adam Mickiewicz: Sonety Odeskie 22]]></title>
			<link>https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5026</link>
			<pubDate>Wed, 02 Nov 2022 09:36:04 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://sonett.fontane-place.de/member.php?action=profile&uid=1">ZaunköniG</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5026</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XVII EKSKUZA </span><br />
<br />
Nuciłem o miłostkach w rówienników tłumie;<br />
Jedni mie pochwalili, a drudzy szeptali: <br />
"Ten wieszcz kocha się tylko, męczy się i żali, <br />
Nic innego nie czuje lub śpiewać nie umie. <br />
<br />
W dojrzalsze wchodząc lata, przy starszym rozumie, <br />
Czemu serce płomykiem tak dziecinnym pali? <br />
Czyliż mu na to wieszczy głos bogowie dali, <br />
Aby o sobie tylko w każdej nucił dumie?" <br />
<br />
Wielkomyślna przestroga! - wnet z górnymi duchy <br />
Alcejski chwytam bardon, i strojem Ursyna <br />
Ledwiem zaczął przegrywać, aż cała drużyna <br />
<br />
Rozpierzchła się, unosząc zadziwione słuchy; <br />
Zrywam struny i w Lete ciskam bardon głuchy.<br />
Taki wieszcz jaki słuchacz. <br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XXII. – Rechtfertigung</span><br />
<br />
Ich sang von Liebe zu der Menge, der’s gefiel.<br />
Ich hörte Lob, doch manche übten leis’ Kritik:<br />
„Ach, der Poet, um Liebe mit sich selbst im Krieg:<br />
nichts andres fühlt er, sah’ noch nie ein andres Ziel.<br />
<br />
Schon in den Jahren, spitzt er immernoch den Kiel<br />
nur um sein kindlich, immer liebendes Geschick.<br />
Die Götter gaben ihm die Stimme, doch sein Blick<br />
ist eng verstellt, - und stolz zeigt er sich im Profil!”<br />
<br />
Die eitle Warnung! Von dem stolzen Geist getrieben<br />
bespielte ich Alcäus Lyra; Ursinos <br />
Gewänder umgehangen sang’ ich bis die Mengen<br />
<br />
auseinanderliefen. Schaut, wer mir geblieben!<br />
Ich warf die Leier wieder fort. Was ich draus schloß?<br />
Daß sich nur Gleichgesinnte um den Dichter drängen.<br />
<br />
<br />
<br />
.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XVII EKSKUZA </span><br />
<br />
Nuciłem o miłostkach w rówienników tłumie;<br />
Jedni mie pochwalili, a drudzy szeptali: <br />
"Ten wieszcz kocha się tylko, męczy się i żali, <br />
Nic innego nie czuje lub śpiewać nie umie. <br />
<br />
W dojrzalsze wchodząc lata, przy starszym rozumie, <br />
Czemu serce płomykiem tak dziecinnym pali? <br />
Czyliż mu na to wieszczy głos bogowie dali, <br />
Aby o sobie tylko w każdej nucił dumie?" <br />
<br />
Wielkomyślna przestroga! - wnet z górnymi duchy <br />
Alcejski chwytam bardon, i strojem Ursyna <br />
Ledwiem zaczął przegrywać, aż cała drużyna <br />
<br />
Rozpierzchła się, unosząc zadziwione słuchy; <br />
Zrywam struny i w Lete ciskam bardon głuchy.<br />
Taki wieszcz jaki słuchacz. <br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XXII. – Rechtfertigung</span><br />
<br />
Ich sang von Liebe zu der Menge, der’s gefiel.<br />
Ich hörte Lob, doch manche übten leis’ Kritik:<br />
„Ach, der Poet, um Liebe mit sich selbst im Krieg:<br />
nichts andres fühlt er, sah’ noch nie ein andres Ziel.<br />
<br />
Schon in den Jahren, spitzt er immernoch den Kiel<br />
nur um sein kindlich, immer liebendes Geschick.<br />
Die Götter gaben ihm die Stimme, doch sein Blick<br />
ist eng verstellt, - und stolz zeigt er sich im Profil!”<br />
<br />
Die eitle Warnung! Von dem stolzen Geist getrieben<br />
bespielte ich Alcäus Lyra; Ursinos <br />
Gewänder umgehangen sang’ ich bis die Mengen<br />
<br />
auseinanderliefen. Schaut, wer mir geblieben!<br />
Ich warf die Leier wieder fort. Was ich draus schloß?<br />
Daß sich nur Gleichgesinnte um den Dichter drängen.<br />
<br />
<br />
<br />
.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Adam Mickiewicz: Sonety Odeskie 21]]></title>
			<link>https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5025</link>
			<pubDate>Sun, 09 Oct 2022 09:38:37 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://sonett.fontane-place.de/member.php?action=profile&uid=1">ZaunköniG</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5025</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XXI - DANAIDY </span><br />
<br />
Płci piękna! gdzie wiek złoty, gdy za polne kwiaty, <br />
Za haftowane kłosem majowe sukienki, <br />
Kupowano panieńskie serduszka i wdzięki, <br />
Gdy do lubej gołębia posyłano w swaty? <br />
<br />
Dzisiaj wieki są tańsze, a droższe zapłaty. <br />
Ta, której złoto daję, prosi o piosenki; <br />
Ta, której serce daję, żądała mej ręki; <br />
Ta, którą opiewałem, pyta, czym bogaty. <br />
<br />
Danaidy! rzucałem w bezdeń waszej chęci <br />
Dary, pieśni i we łzach roztopioną duszę; <br />
Dziś z hojnego jam skąpy, z czułego szyderca. <br />
<br />
A choć mię dotąd jeszcze nadobna twarz nęci, <br />
Choć jeszcze was opiewać i obdarzać muszę, <br />
Lecz dawniej wszystko dałbym, dziś wszystko - prócz serca. <br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XXI. – Den Danaiden</span><br />
<br />
Längst vergangen sind die goldenen Epochen,<br />
als man mit Blüten, wie sie bunt der Mai gestickt,<br />
der jungen Mädchen Herz gewann und sie bestrickt,<br />
ein Gruß, von Tauben überbracht ein Herz schnell pochen<br />
<br />
macht. Doch heut: Die Zeit ist billig, ungebrochen<br />
teuer ist der Preis; hab ich mich angeschickt<br />
ein Lied zu singen will sie meine Hand. Es blickt<br />
die andre nur aufs Geld, hab ich mich ihr versprochen...<br />
<br />
Ihr Danaiden, eurer Lust galt meine Kunst.<br />
Ich sang euch, daß die Lieder jede Seele rühren,<br />
Aber meine Tugend wurde Geiz, mein Hoffen<br />
<br />
Spott. Und zeigt mit heute eine ihre Gunst,<br />
so sing’ ich sie für euch, weil sie nur euch gebühren.<br />
Ich geb ihr alles, nur: Mein Herz ist nicht mehr offen.<br />
<br />
.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XXI - DANAIDY </span><br />
<br />
Płci piękna! gdzie wiek złoty, gdy za polne kwiaty, <br />
Za haftowane kłosem majowe sukienki, <br />
Kupowano panieńskie serduszka i wdzięki, <br />
Gdy do lubej gołębia posyłano w swaty? <br />
<br />
Dzisiaj wieki są tańsze, a droższe zapłaty. <br />
Ta, której złoto daję, prosi o piosenki; <br />
Ta, której serce daję, żądała mej ręki; <br />
Ta, którą opiewałem, pyta, czym bogaty. <br />
<br />
Danaidy! rzucałem w bezdeń waszej chęci <br />
Dary, pieśni i we łzach roztopioną duszę; <br />
Dziś z hojnego jam skąpy, z czułego szyderca. <br />
<br />
A choć mię dotąd jeszcze nadobna twarz nęci, <br />
Choć jeszcze was opiewać i obdarzać muszę, <br />
Lecz dawniej wszystko dałbym, dziś wszystko - prócz serca. <br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XXI. – Den Danaiden</span><br />
<br />
Längst vergangen sind die goldenen Epochen,<br />
als man mit Blüten, wie sie bunt der Mai gestickt,<br />
der jungen Mädchen Herz gewann und sie bestrickt,<br />
ein Gruß, von Tauben überbracht ein Herz schnell pochen<br />
<br />
macht. Doch heut: Die Zeit ist billig, ungebrochen<br />
teuer ist der Preis; hab ich mich angeschickt<br />
ein Lied zu singen will sie meine Hand. Es blickt<br />
die andre nur aufs Geld, hab ich mich ihr versprochen...<br />
<br />
Ihr Danaiden, eurer Lust galt meine Kunst.<br />
Ich sang euch, daß die Lieder jede Seele rühren,<br />
Aber meine Tugend wurde Geiz, mein Hoffen<br />
<br />
Spott. Und zeigt mit heute eine ihre Gunst,<br />
so sing’ ich sie für euch, weil sie nur euch gebühren.<br />
Ich geb ihr alles, nur: Mein Herz ist nicht mehr offen.<br />
<br />
.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Adam Mickiewicz: Sonety Odeskie 16]]></title>
			<link>https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5021</link>
			<pubDate>Fri, 02 Sep 2022 10:36:27 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://sonett.fontane-place.de/member.php?action=profile&uid=1">ZaunköniG</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5021</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
XVI - DOBRANOC <br />
<br />
Dobranoc! już dziś więcej nie będziem bawili, <br />
Niech snu anioł modrymi skrzydły cię otoczy;<br />
Dobranoc! niech odpoczną po łzach twoje oczy;<br />
Dobranoc! niech się serce pokojem zasili. <br />
<br />
Dobranoc! z każdej ze mną przemówionej chwili <br />
Niech zostanie dźwięk jakiś cichy i uroczy,<br />
Niechaj gra w twoim uchu, a gdy myśl zamroczy,<br />
Niech się mój obraz sennym źrenicom przymili. <br />
<br />
Dobranoc! obróć jeszcze raz na mnie oczęta, <br />
Pozwól lica. - Dobranoc! - Chcesz na sługi klasnąć?<br />
Daj mi pierś ucałować. - Dobranoc! zapięta. <br />
<br />
Dobranoc! już uciekłaś i drzwi chcesz zatrzasnąć.<br />
Dobranoc ci przez klamkę - niestety! zamknięta!<br />
Powtarzając: dobranoc! nie dąłbym ci zasnąć. <br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XVI. – Gute Nacht</span><br />
<br />
Ich wünsch’ dir „Gute Nacht!” Laß uns zur Ruhe kommen.<br />
Die Nacht soll dich umhüll’n mit blauen Engels-Schwingen.<br />
Gute Nacht, und nach den Tränen Frieden bringen,<br />
auf daß dein Herz die neue Stärkung angenommen.<br />
<br />
So sei mein Gruß dir sacht in deinem Traum verschwommen;<br />
Er soll dir ruhig durch die Nächte weiterklingen.<br />
Und will die Dunkelheit in deine Sinne dringen,<br />
so mache mein Bild deine Träumerei’n vollkommen.<br />
<br />
Nun „Gute Nacht!” wend nocheinmal den Blick zu mir!<br />
Komm, laß dich nochmal küssen, - gib mir deine Wange,<br />
deine Brust, so hab’ ich gute Nacht von dir.<br />
<br />
Dann „Gute Nacht!” Mir wird bei deinen Worten bange.<br />
Du gingst! Ein „Gute Nacht!” durch die verschloßne Tür.<br />
Mein „Gute Nacht!”: Dir wär’s zum Schlaf zu oft und lange.<br />
<br />
<br />
<br />
.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
XVI - DOBRANOC <br />
<br />
Dobranoc! już dziś więcej nie będziem bawili, <br />
Niech snu anioł modrymi skrzydły cię otoczy;<br />
Dobranoc! niech odpoczną po łzach twoje oczy;<br />
Dobranoc! niech się serce pokojem zasili. <br />
<br />
Dobranoc! z każdej ze mną przemówionej chwili <br />
Niech zostanie dźwięk jakiś cichy i uroczy,<br />
Niechaj gra w twoim uchu, a gdy myśl zamroczy,<br />
Niech się mój obraz sennym źrenicom przymili. <br />
<br />
Dobranoc! obróć jeszcze raz na mnie oczęta, <br />
Pozwól lica. - Dobranoc! - Chcesz na sługi klasnąć?<br />
Daj mi pierś ucałować. - Dobranoc! zapięta. <br />
<br />
Dobranoc! już uciekłaś i drzwi chcesz zatrzasnąć.<br />
Dobranoc ci przez klamkę - niestety! zamknięta!<br />
Powtarzając: dobranoc! nie dąłbym ci zasnąć. <br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XVI. – Gute Nacht</span><br />
<br />
Ich wünsch’ dir „Gute Nacht!” Laß uns zur Ruhe kommen.<br />
Die Nacht soll dich umhüll’n mit blauen Engels-Schwingen.<br />
Gute Nacht, und nach den Tränen Frieden bringen,<br />
auf daß dein Herz die neue Stärkung angenommen.<br />
<br />
So sei mein Gruß dir sacht in deinem Traum verschwommen;<br />
Er soll dir ruhig durch die Nächte weiterklingen.<br />
Und will die Dunkelheit in deine Sinne dringen,<br />
so mache mein Bild deine Träumerei’n vollkommen.<br />
<br />
Nun „Gute Nacht!” wend nocheinmal den Blick zu mir!<br />
Komm, laß dich nochmal küssen, - gib mir deine Wange,<br />
deine Brust, so hab’ ich gute Nacht von dir.<br />
<br />
Dann „Gute Nacht!” Mir wird bei deinen Worten bange.<br />
Du gingst! Ein „Gute Nacht!” durch die verschloßne Tür.<br />
Mein „Gute Nacht!”: Dir wär’s zum Schlaf zu oft und lange.<br />
<br />
<br />
<br />
.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Adam Mickiewicz: Sonety Odeskie 19]]></title>
			<link>https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5023</link>
			<pubDate>Sat, 18 Dec 2021 10:45:30 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://sonett.fontane-place.de/member.php?action=profile&uid=1">ZaunköniG</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5023</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XIX - DO WIZYTUJĄCYCH </span><br />
<br />
Pragniesz miłym być gościem, czytaj rady moje: <br />
Nie dość wszedłszy donosić, o czym wszyscy wiedzą,<br />
Źe dzisiaj tam walcują, ówdzie obiad jedzą, <br />
Zboże tanie, deszcz pada, w Grecyi rozboje. <br />
<br />
Jeśli w salonie znajdziesz bawiących się dwoje,<br />
Zważaj, czy cię z ukłonem, z rozmową uprzedzą, <br />
Czyli daleko jedno od drugiego siedzą, <br />
Czy wszystko jest na miejscu, czy w porządku stroje. <br />
<br />
Jeśli pani co wyraz zaśmiać się gotowa, <br />
Choć usta śmiać się nie chcą; jeśli panicz z boku <br />
Pogląda i zegarek dobywa i chowa, <br />
<br />
I grzeczność ma na ustach, a coś złego w oku: <br />
Wiesz, jak ich trzeba witać? - Bywaj zdrów, bądź zdrowa. <br />
A kiedy ich masz znowu odwiedzić? - Po roku.<br />
<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XIX. – An die Gäste</span><br />
<br />
Willst du ein gern geseh’ner Gast sein, hör mir zu,<br />
So flechte hier und dort zwei Neuigkeiten ein.<br />
Wo heut ein Ball ist, ein Gelage, - sprich vom Wein,<br />
Getreidepreisen, sprich vom Wetter, doch partout<br />
<br />
tritt keinem andern Gast zu nah. Versuche Du<br />
zuvorkommend ein Teil nur des Gesprächs zu sein.<br />
Und sind sie fern, so wahre still den schönen Schein.<br />
Dann schätz der anderen Garderobe, doch tabu<br />
<br />
sei dir die Frau des Hauses; zeig ihr gute Miene,<br />
daß sie kein Anlaß hat, sich zu beklagen.<br />
Und spielt der Herr an seiner Uhr, nimm mit Routine<br />
<br />
deinen Abschied: Laß dem Fräulein Grüße sagen,<br />
„Es tut mir leid, sie wissens ja, wie ich: Termine!<br />
Versprich dein Wiederkommen – zu den Feiertagen.<br />
<br />
<br />
.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XIX - DO WIZYTUJĄCYCH </span><br />
<br />
Pragniesz miłym być gościem, czytaj rady moje: <br />
Nie dość wszedłszy donosić, o czym wszyscy wiedzą,<br />
Źe dzisiaj tam walcują, ówdzie obiad jedzą, <br />
Zboże tanie, deszcz pada, w Grecyi rozboje. <br />
<br />
Jeśli w salonie znajdziesz bawiących się dwoje,<br />
Zważaj, czy cię z ukłonem, z rozmową uprzedzą, <br />
Czyli daleko jedno od drugiego siedzą, <br />
Czy wszystko jest na miejscu, czy w porządku stroje. <br />
<br />
Jeśli pani co wyraz zaśmiać się gotowa, <br />
Choć usta śmiać się nie chcą; jeśli panicz z boku <br />
Pogląda i zegarek dobywa i chowa, <br />
<br />
I grzeczność ma na ustach, a coś złego w oku: <br />
Wiesz, jak ich trzeba witać? - Bywaj zdrów, bądź zdrowa. <br />
A kiedy ich masz znowu odwiedzić? - Po roku.<br />
<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XIX. – An die Gäste</span><br />
<br />
Willst du ein gern geseh’ner Gast sein, hör mir zu,<br />
So flechte hier und dort zwei Neuigkeiten ein.<br />
Wo heut ein Ball ist, ein Gelage, - sprich vom Wein,<br />
Getreidepreisen, sprich vom Wetter, doch partout<br />
<br />
tritt keinem andern Gast zu nah. Versuche Du<br />
zuvorkommend ein Teil nur des Gesprächs zu sein.<br />
Und sind sie fern, so wahre still den schönen Schein.<br />
Dann schätz der anderen Garderobe, doch tabu<br />
<br />
sei dir die Frau des Hauses; zeig ihr gute Miene,<br />
daß sie kein Anlaß hat, sich zu beklagen.<br />
Und spielt der Herr an seiner Uhr, nimm mit Routine<br />
<br />
deinen Abschied: Laß dem Fräulein Grüße sagen,<br />
„Es tut mir leid, sie wissens ja, wie ich: Termine!<br />
Versprich dein Wiederkommen – zu den Feiertagen.<br />
<br />
<br />
.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Adam Mickiewicz: Sonety Odeskie 12]]></title>
			<link>https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5018</link>
			<pubDate>Fri, 24 Sep 2021 08:20:49 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://sonett.fontane-place.de/member.php?action=profile&uid=1">ZaunköniG</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5018</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XII - DO * * *</span><br />
<br />
Patrzysz mi w oczy, wzdychasz; zgubna twa prostota!<br />
Lękaj się jadu, który w oczach źmii płonie, <br />
Uciekaj, nim cię oddech zatruty owionie, <br />
Jeśli nie chcesz, kląć reszty twojego żywota. <br />
<br />
Szczerość, jeszcze mi jedna pozostałą cnota; <br />
Wiedz, że niegodny ogień zapalasz w mym łonie; <br />
Lecz umiem żyć samotny - i po cóż przy zgonie <br />
Ma się wikłać w me losy niewinna istota? <br />
<br />
Lubię rozkosz, lecz zwodzić nadto jestem dumny <br />
Tyś dziecko, mnie namiętne przepaliły bole; <br />
Tyś szczęśliwa, twe miejsce w biesiadników kole, <br />
<br />
Moje, gdzie są przeszłości smętarze i trumny. <br />
Młody bluszczu; zielone obwijaj topole, <br />
Zostaw cierniom grobowe otaczać kolumny.<br />
<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XII. – An * * *</span><br />
<br />
Du siehst mich an und seufzt, schlicht, daß es mich verdirbt.<br />
Ich fürcht’, daß mich die Wut aus deinen Augen trifft.<br />
Ich flieh’ vor deinem Atem, trägt er mir doch Gift<br />
entgegen, Flüche derenhalb man qualvoll stirbt.<br />
<br />
Nur eine Tugend; Ehrlichkeit, die für mich wirbt.<br />
Du branntest mir unwürdigem die Feuerschrift<br />
ins Herz, doch bleib ich gern allein, was dich betrifft,<br />
wenn es verhütet, daß du meine Schuld erwirbst.<br />
<br />
Ja, ich begehr’ dich; bin doch zum Verführ’n zu stolz,<br />
mein Kind, muß ich auch heiße Leidenschaft empfinden.<br />
Dein Platz ist bei den Zechern, laß dich noch nicht binden.<br />
<br />
Doch mein Platz, wo schon das vergangne Leben schmolz.<br />
Der junge Efeu soll die Pappeln zarz umwinden,<br />
Doch soll’n sich Dornen schlingen um des Kreuzes Holz.<br />
<br />
<br />
.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XII - DO * * *</span><br />
<br />
Patrzysz mi w oczy, wzdychasz; zgubna twa prostota!<br />
Lękaj się jadu, który w oczach źmii płonie, <br />
Uciekaj, nim cię oddech zatruty owionie, <br />
Jeśli nie chcesz, kląć reszty twojego żywota. <br />
<br />
Szczerość, jeszcze mi jedna pozostałą cnota; <br />
Wiedz, że niegodny ogień zapalasz w mym łonie; <br />
Lecz umiem żyć samotny - i po cóż przy zgonie <br />
Ma się wikłać w me losy niewinna istota? <br />
<br />
Lubię rozkosz, lecz zwodzić nadto jestem dumny <br />
Tyś dziecko, mnie namiętne przepaliły bole; <br />
Tyś szczęśliwa, twe miejsce w biesiadników kole, <br />
<br />
Moje, gdzie są przeszłości smętarze i trumny. <br />
Młody bluszczu; zielone obwijaj topole, <br />
Zostaw cierniom grobowe otaczać kolumny.<br />
<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XII. – An * * *</span><br />
<br />
Du siehst mich an und seufzt, schlicht, daß es mich verdirbt.<br />
Ich fürcht’, daß mich die Wut aus deinen Augen trifft.<br />
Ich flieh’ vor deinem Atem, trägt er mir doch Gift<br />
entgegen, Flüche derenhalb man qualvoll stirbt.<br />
<br />
Nur eine Tugend; Ehrlichkeit, die für mich wirbt.<br />
Du branntest mir unwürdigem die Feuerschrift<br />
ins Herz, doch bleib ich gern allein, was dich betrifft,<br />
wenn es verhütet, daß du meine Schuld erwirbst.<br />
<br />
Ja, ich begehr’ dich; bin doch zum Verführ’n zu stolz,<br />
mein Kind, muß ich auch heiße Leidenschaft empfinden.<br />
Dein Platz ist bei den Zechern, laß dich noch nicht binden.<br />
<br />
Doch mein Platz, wo schon das vergangne Leben schmolz.<br />
Der junge Efeu soll die Pappeln zarz umwinden,<br />
Doch soll’n sich Dornen schlingen um des Kreuzes Holz.<br />
<br />
<br />
.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Adam Mickiewicz: Sonety Odeskie 17]]></title>
			<link>https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5022</link>
			<pubDate>Tue, 14 Sep 2021 18:06:43 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://sonett.fontane-place.de/member.php?action=profile&uid=1">ZaunköniG</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5022</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XVII - DOBRYWIECZÓR </span><br />
<br />
Dobrywieczór! on dla mnie najsłodszym życzeniem;<br />
Nigdy, czy to przed nocą dzieli nas zapora, <br />
Czyli mię ranna znowu przywołuje pora, <br />
Nie żegnam się, ni witam z takim zachwyceniem, <br />
<br />
Jak w tg chwilę, wieczornym ośmielony cieniem; <br />
Ty nawet, milczeć rada i płonić się skora, <br />
Gdy usłyszysz życzenie dobrego wieczora, <br />
Żywszym okiem, głośniejszym rozmawiasz westchnieniem. <br />
<br />
Niechaj dzieńdobry wschodzi tym, co społem żyją,<br />
Objaśniać pracę, która ich ręce jednoczy; <br />
Dobranoc niech szczęśliwych kochanków otoczy, <br />
<br />
Gdy z rozkoszy kielicha trosk osłodę piją; <br />
A tym, co się kochają i swą miłość kryją,<br />
Dobrywieczór niech przyćmi zbyt wymowne oczy.<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XVII. – Guten Abend!</span><br />
<br />
„Guten Abend!” Schnell hat sie den Wunsch geschürt.<br />
Ob nicht ein Riegel heute Nacht den Traum verhöhnt?<br />
Ob mir ihr Ruf zur rechten Zeit den Abend krönt?<br />
Kein Abschied, aber auch kein Gruß der mich berührt.<br />
<br />
„Hab ich an dich vorhin zu loses Wort geführt?”<br />
Du schwiegst, doch hat sich rötlich deine Haut getönt.<br />
Mein Wunsch sprach laut zu dir, als ich kurz aufgestöhnt,<br />
als ich uns „Guten Abend!” diese Nacht gekürt.<br />
<br />
Als wäre uns ein neuer Tag schon aufgegangen,<br />
dessen Licht uns reinwäscht. Wir vereinigen<br />
zunächst die Hände. Als die Nacht uns umgehangen,<br />
<br />
Glückskind!, soll uns unsre Liebe reinigen.<br />
Der Freudenkelch bleibt unerschöpflich; mein Verlangen<br />
zeigt sich leis und fände bald die deinigen.<br />
<br />
<br />
.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XVII - DOBRYWIECZÓR </span><br />
<br />
Dobrywieczór! on dla mnie najsłodszym życzeniem;<br />
Nigdy, czy to przed nocą dzieli nas zapora, <br />
Czyli mię ranna znowu przywołuje pora, <br />
Nie żegnam się, ni witam z takim zachwyceniem, <br />
<br />
Jak w tg chwilę, wieczornym ośmielony cieniem; <br />
Ty nawet, milczeć rada i płonić się skora, <br />
Gdy usłyszysz życzenie dobrego wieczora, <br />
Żywszym okiem, głośniejszym rozmawiasz westchnieniem. <br />
<br />
Niechaj dzieńdobry wschodzi tym, co społem żyją,<br />
Objaśniać pracę, która ich ręce jednoczy; <br />
Dobranoc niech szczęśliwych kochanków otoczy, <br />
<br />
Gdy z rozkoszy kielicha trosk osłodę piją; <br />
A tym, co się kochają i swą miłość kryją,<br />
Dobrywieczór niech przyćmi zbyt wymowne oczy.<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XVII. – Guten Abend!</span><br />
<br />
„Guten Abend!” Schnell hat sie den Wunsch geschürt.<br />
Ob nicht ein Riegel heute Nacht den Traum verhöhnt?<br />
Ob mir ihr Ruf zur rechten Zeit den Abend krönt?<br />
Kein Abschied, aber auch kein Gruß der mich berührt.<br />
<br />
„Hab ich an dich vorhin zu loses Wort geführt?”<br />
Du schwiegst, doch hat sich rötlich deine Haut getönt.<br />
Mein Wunsch sprach laut zu dir, als ich kurz aufgestöhnt,<br />
als ich uns „Guten Abend!” diese Nacht gekürt.<br />
<br />
Als wäre uns ein neuer Tag schon aufgegangen,<br />
dessen Licht uns reinwäscht. Wir vereinigen<br />
zunächst die Hände. Als die Nacht uns umgehangen,<br />
<br />
Glückskind!, soll uns unsre Liebe reinigen.<br />
Der Freudenkelch bleibt unerschöpflich; mein Verlangen<br />
zeigt sich leis und fände bald die deinigen.<br />
<br />
<br />
.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Adam Mickiewicz: Sonety Odeskie 15]]></title>
			<link>https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5020</link>
			<pubDate>Tue, 23 Mar 2021 09:50:47 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://sonett.fontane-place.de/member.php?action=profile&uid=1">ZaunköniG</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5020</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XV - DZIEŃDOBRY </span><br />
<br />
Dzieńdobry! nie śmiem budzić, o wdzięczny widoku!<br />
Jej duch na poły w rajskie wzleciał okolice, <br />
Na poły został boskie ożywiając lice, <br />
Jak słońce na pół w niebie, pół w srebrnym obłoku. <br />
<br />
Dzieńdobry! już westchnęła, błysnął promyk w oku,<br />
Dzieńdobry! już obraża światłość twe źrenice <br />
Naprzykrzają się ustom muchy swawolnice,<br />
Dzieńdobry! słońce w oknach, ja przy twoim boku. <br />
<br />
Niosłem słodszy dzieńdobry, lecz twe senne wdzięki <br />
Odebrały mi śmiałość; niech się wprzódy dowiem: <br />
Z łaskawym wstajesz sercem? z orzeźwionym zdrowiem? <br />
<br />
Dzieńdobry! nie pozwalasz ucałować ręki? <br />
Każesz odejść, odchodzę: oto masz sukienki, <br />
Ubierz się i wyjdź prędko - dzieńdobry ci powiem.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XV. – Guten Morgen</span><br />
<br />
„Guten Morgen!“ Noch scheu’ ich mich, dich zu wecken,<br />
wäh’n ich dich im Anflug auf das Paradies.<br />
Sowie die Sonne halb sich hüllt in blaues Vliess  <br />
und sich die ersten Strahlen aus den Wolken strecken,<br />
<br />
„Guten Morgen!” schon will dich die Sonne necken,<br />
die frech ihr Licht in dein verschlaf’nes Auge stieß.<br />
Lästig, wie sie ihren guten Morgen pries,<br />
und sie von allen Seiten sucht, dich zu entdecken.<br />
<br />
Nun wache sanft, gemessen deinem stillen Adel,<br />
der sich schlafend offenbarte, doch difus<br />
mein Plan, ach, wie entgeh’ ich Liebste, deinem Tadel?<br />
<br />
Der junge Tag begrüßt dich, küßt dich, doch nimmst du’s<br />
nicht an. Dies feuerfarb’ne Tuch; mit flinker Nadel<br />
wird’s gewebt, doch bald zerfällt’s. Nimm an den Gruß!<br />
<br />
<br />
<br />
.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XV - DZIEŃDOBRY </span><br />
<br />
Dzieńdobry! nie śmiem budzić, o wdzięczny widoku!<br />
Jej duch na poły w rajskie wzleciał okolice, <br />
Na poły został boskie ożywiając lice, <br />
Jak słońce na pół w niebie, pół w srebrnym obłoku. <br />
<br />
Dzieńdobry! już westchnęła, błysnął promyk w oku,<br />
Dzieńdobry! już obraża światłość twe źrenice <br />
Naprzykrzają się ustom muchy swawolnice,<br />
Dzieńdobry! słońce w oknach, ja przy twoim boku. <br />
<br />
Niosłem słodszy dzieńdobry, lecz twe senne wdzięki <br />
Odebrały mi śmiałość; niech się wprzódy dowiem: <br />
Z łaskawym wstajesz sercem? z orzeźwionym zdrowiem? <br />
<br />
Dzieńdobry! nie pozwalasz ucałować ręki? <br />
Każesz odejść, odchodzę: oto masz sukienki, <br />
Ubierz się i wyjdź prędko - dzieńdobry ci powiem.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XV. – Guten Morgen</span><br />
<br />
„Guten Morgen!“ Noch scheu’ ich mich, dich zu wecken,<br />
wäh’n ich dich im Anflug auf das Paradies.<br />
Sowie die Sonne halb sich hüllt in blaues Vliess  <br />
und sich die ersten Strahlen aus den Wolken strecken,<br />
<br />
„Guten Morgen!” schon will dich die Sonne necken,<br />
die frech ihr Licht in dein verschlaf’nes Auge stieß.<br />
Lästig, wie sie ihren guten Morgen pries,<br />
und sie von allen Seiten sucht, dich zu entdecken.<br />
<br />
Nun wache sanft, gemessen deinem stillen Adel,<br />
der sich schlafend offenbarte, doch difus<br />
mein Plan, ach, wie entgeh’ ich Liebste, deinem Tadel?<br />
<br />
Der junge Tag begrüßt dich, küßt dich, doch nimmst du’s<br />
nicht an. Dies feuerfarb’ne Tuch; mit flinker Nadel<br />
wird’s gewebt, doch bald zerfällt’s. Nimm an den Gruß!<br />
<br />
<br />
<br />
.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Adam Mickiewicz: Sonety Odeskie 09]]></title>
			<link>https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5016</link>
			<pubDate>Mon, 23 Nov 2020 13:27:53 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://sonett.fontane-place.de/member.php?action=profile&uid=1">ZaunköniG</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5016</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">IX - STRZELEC </span><br />
<br />
Widziałem, jak dzień cały pośród letniej spieki <br />
Błąkał się strzelec młody; stanął nad strumieniem,<br />
Długo poglądał wkoło i rzecze z westchnieniem:<br />
"Chcę ją widzieć, nim kraj ten opuszczę na wieki, <br />
<br />
"Chcę widzieć nie widziany". Wtem leci zza rzeki<br />
Konna łowczyni strojna Dyjany odzieniem,<br />
Wstrzymuje konia, staje, zwraca się wejrzeniem:<br />
Zapewne jechał za nią towarzysz daleki. <br />
<br />
Strzelec cofnął się, zadrżał i oczy Kaima <br />
Zataczając po drodze, gorzko się uśmiechał, <br />
Drżącą ręką broń nabił, dąsa się i zżyma, <br />
<br />
Odszedł nieco, jakoby swej myœli zaniechał. <br />
Wtem dojrzał mgłę kurzawy; wzniesioną broñ trzyma,<br />
Bierze na cel, mgła bliżej - lecz nikt nie nadjechał.<br />
<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">IX. – Der Jäger</span><br />
 <br />
Wie er den ganzen Tag durch Sommerfluren streift<br />
sah ich, und wie er stumm ins Wasser sah am Bach,<br />
lang schaut, und alles um ihn seufzt sein weh und ach,<br />
wie er sich auf den Wunsch sie mal zu seh’n versteift,<br />
 <br />
selbst nicht gesehen werden will. Diana schweift<br />
fast schattenhaft gebeugt am Pferderücken flach<br />
vorbei, sie zügelt’s, sieht zuruck zu ihm. - Er wacht,<br />
zieht zitternd sich zurück, flieht ihren Blick und greift<br />
 <br />
schon zum Gewehr, als er den Kain in sich erwischt,<br />
wie er die Waffe sorgsam lädt und bitter lacht,<br />
Er stutzt, - hat den Gedanken wieder fortgewischt.<br />
 <br />
Er wand sich um, - er zielt, - und seine Waffe kracht.<br />
Ein Nebel steigt und in die Waldgeräusche mischt<br />
sich noch ein Schuß, doch Dunst hat ihn zunicht gemacht.<br />
<br />
<br />
.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">IX - STRZELEC </span><br />
<br />
Widziałem, jak dzień cały pośród letniej spieki <br />
Błąkał się strzelec młody; stanął nad strumieniem,<br />
Długo poglądał wkoło i rzecze z westchnieniem:<br />
"Chcę ją widzieć, nim kraj ten opuszczę na wieki, <br />
<br />
"Chcę widzieć nie widziany". Wtem leci zza rzeki<br />
Konna łowczyni strojna Dyjany odzieniem,<br />
Wstrzymuje konia, staje, zwraca się wejrzeniem:<br />
Zapewne jechał za nią towarzysz daleki. <br />
<br />
Strzelec cofnął się, zadrżał i oczy Kaima <br />
Zataczając po drodze, gorzko się uśmiechał, <br />
Drżącą ręką broń nabił, dąsa się i zżyma, <br />
<br />
Odszedł nieco, jakoby swej myœli zaniechał. <br />
Wtem dojrzał mgłę kurzawy; wzniesioną broñ trzyma,<br />
Bierze na cel, mgła bliżej - lecz nikt nie nadjechał.<br />
<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">IX. – Der Jäger</span><br />
 <br />
Wie er den ganzen Tag durch Sommerfluren streift<br />
sah ich, und wie er stumm ins Wasser sah am Bach,<br />
lang schaut, und alles um ihn seufzt sein weh und ach,<br />
wie er sich auf den Wunsch sie mal zu seh’n versteift,<br />
 <br />
selbst nicht gesehen werden will. Diana schweift<br />
fast schattenhaft gebeugt am Pferderücken flach<br />
vorbei, sie zügelt’s, sieht zuruck zu ihm. - Er wacht,<br />
zieht zitternd sich zurück, flieht ihren Blick und greift<br />
 <br />
schon zum Gewehr, als er den Kain in sich erwischt,<br />
wie er die Waffe sorgsam lädt und bitter lacht,<br />
Er stutzt, - hat den Gedanken wieder fortgewischt.<br />
 <br />
Er wand sich um, - er zielt, - und seine Waffe kracht.<br />
Ein Nebel steigt und in die Waldgeräusche mischt<br />
sich noch ein Schuß, doch Dunst hat ihn zunicht gemacht.<br />
<br />
<br />
.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Adam Mickiewicz: Sonety Krymskie 14]]></title>
			<link>https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5014</link>
			<pubDate>Wed, 28 Oct 2020 18:44:46 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://sonett.fontane-place.de/member.php?action=profile&uid=1">ZaunköniG</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5014</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Krymskie</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XIV - Czatyrdach</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Pielgrzym</span><br />
<br />
U stóp moich kraina dostatków i krasy,<br />
Nad głową niebo jasne, obok piękne lice;<br />
Dlaczegoż stąd ucieka serce w okolice<br />
Dalekie, i - niestety! jeszcze dalsze czasy?<br />
<br />
Litwo! piały mi wdzięczniej twe szumiące lasy<br />
Niż słowiki Bajdaru, Salhiry dziewice;<br />
I weselszy deptałem twoje trzęsawice<br />
Niż rubinowe morwy, złote ananasy.<br />
<br />
Tak daleki! tak różna wabi mię ponęta!<br />
Dlaczegoż roztargniony wzdycham bez ustanku<br />
Do tej, którą kochałem w dni moich poranku?<br />
<br />
Ona w lubej dziedzinie, która mi odjęta,<br />
Gdzie jej wszystko o wiernym powiada kochanku;<br />
Depcąc świeże me ślady czyż o mnie pamięta?<br />
<br />
<br />
<br />
.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Tschatyr Dagh<br />
 <br />
     Pilger:</span><br />
 <br />
Vor meinen Augen blühn die vollen Blumenlagen,<br />
So zartes Lächeln und das schönste Strahl’n von allen<br />
Himmeln, doch wollen die Gedanken heimwärts fallen.<br />
In die Ferne. Warum, Herz, noch weiter klagen?<br />
 <br />
Litauens Wälderrauschen will ich mit mir tragen,<br />
lieber als die Lieder Bajdars Nachtigallen;<br />
Ein Schritt durch deine Sümpfe würde mir gefallen,<br />
Ich hätte dafür manche Südfrucht ausgeschlagen.<br />
 <br />
So fern. So hoch ist, was mich anlockt, aufgehängt.<br />
Warum schmerzt mich die Trennung immer noch aufs neue?<br />
Die lieben Qualen, die ich suche, die ich scheue.<br />
 <br />
Am Lindenhof hat sie den Abschiedskuss verschenkt<br />
und wir beschworen unsre Liebe und die Treue.<br />
Ob sie bei frischen Vogelspuren an mich denkt?<br />
<br />
<br />
<br />
.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Krymskie</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XIV - Czatyrdach</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Pielgrzym</span><br />
<br />
U stóp moich kraina dostatków i krasy,<br />
Nad głową niebo jasne, obok piękne lice;<br />
Dlaczegoż stąd ucieka serce w okolice<br />
Dalekie, i - niestety! jeszcze dalsze czasy?<br />
<br />
Litwo! piały mi wdzięczniej twe szumiące lasy<br />
Niż słowiki Bajdaru, Salhiry dziewice;<br />
I weselszy deptałem twoje trzęsawice<br />
Niż rubinowe morwy, złote ananasy.<br />
<br />
Tak daleki! tak różna wabi mię ponęta!<br />
Dlaczegoż roztargniony wzdycham bez ustanku<br />
Do tej, którą kochałem w dni moich poranku?<br />
<br />
Ona w lubej dziedzinie, która mi odjęta,<br />
Gdzie jej wszystko o wiernym powiada kochanku;<br />
Depcąc świeże me ślady czyż o mnie pamięta?<br />
<br />
<br />
<br />
.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Tschatyr Dagh<br />
 <br />
     Pilger:</span><br />
 <br />
Vor meinen Augen blühn die vollen Blumenlagen,<br />
So zartes Lächeln und das schönste Strahl’n von allen<br />
Himmeln, doch wollen die Gedanken heimwärts fallen.<br />
In die Ferne. Warum, Herz, noch weiter klagen?<br />
 <br />
Litauens Wälderrauschen will ich mit mir tragen,<br />
lieber als die Lieder Bajdars Nachtigallen;<br />
Ein Schritt durch deine Sümpfe würde mir gefallen,<br />
Ich hätte dafür manche Südfrucht ausgeschlagen.<br />
 <br />
So fern. So hoch ist, was mich anlockt, aufgehängt.<br />
Warum schmerzt mich die Trennung immer noch aufs neue?<br />
Die lieben Qualen, die ich suche, die ich scheue.<br />
 <br />
Am Lindenhof hat sie den Abschiedskuss verschenkt<br />
und wir beschworen unsre Liebe und die Treue.<br />
Ob sie bei frischen Vogelspuren an mich denkt?<br />
<br />
<br />
<br />
.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Adam Mickiewicz: Sonety Odeskie 14]]></title>
			<link>https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5019</link>
			<pubDate>Mon, 28 Sep 2020 12:47:57 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://sonett.fontane-place.de/member.php?action=profile&uid=1">ZaunköniG</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5019</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
<br />
XIV<br />
<br />
Luba! ja wzdycham, pamięć niebieskiej pieszczoty<br />
Trują mi okropnego rozmyœlania chwile. <br />
Ach! może serce twoje, co cierpiało tyle, <br />
Może, boję się wyrzec, pustoszą zgryzoty. <br />
<br />
Luba, i cożeś winna, że twych ocząt groty <br />
Tak palące, że usta śmieją się tak mile? <br />
Zbyt ufałaś mej cnocie, zbyt swej własnej sile, <br />
I nazbyt ognia Stwórca wlał w nasze istoty. <br />
<br />
Przewalczyliśmy wiele i dni, i tygodni, <br />
Młodzi, zawsze samotni, zawsze z sobą w parze, <br />
I byliœmy oboje długo siebie godni. <br />
<br />
Teraz, ach! pójdę łzami oblewać ołtarze, <br />
Nie będę mojej żebrać przebaczenia zbrodni, <br />
Tylko niech mię Bóg twoją zgryzotą nie karze.<br />
<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XIV.</span><br />
 <br />
Geliebte, ach, wie die Erinnerung mich plagt<br />
an alte Liebe, daß mir heutige verderben.<br />
So nimm dir nicht zu viel, Geliebte, von dem herben<br />
Traum. Vielleicht, ich fürcht’s, hat er dich längst zernagt.<br />
 <br />
Du bist nicht schuld an diesem Bild, das dich durchjagt,<br />
und das dich lächeln macht, sich deine Wangen färben.<br />
Für unsre Kraft und Tugend wirst du nichts erwerben.<br />
Ein Gott hat uns so viel versprochen, viel versagt.<br />
 <br />
Wie viele Tage, Wochen haben wir gewälzt.<br />
Wir hatten doch nur uns und gaben uns als Schenkung,<br />
war’n einander Schuld, - und Sühne die sie schmelzt.<br />
 <br />
Dafür bewein’ ich dich in inniger Versenkung<br />
am Altar, nicht daß du bess’res von mir hältst,<br />
doch bitt’ ich Gott um eine Lind’rung deiner Kränkung.<br />
<br />
<br />
.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
<br />
XIV<br />
<br />
Luba! ja wzdycham, pamięć niebieskiej pieszczoty<br />
Trują mi okropnego rozmyœlania chwile. <br />
Ach! może serce twoje, co cierpiało tyle, <br />
Może, boję się wyrzec, pustoszą zgryzoty. <br />
<br />
Luba, i cożeś winna, że twych ocząt groty <br />
Tak palące, że usta śmieją się tak mile? <br />
Zbyt ufałaś mej cnocie, zbyt swej własnej sile, <br />
I nazbyt ognia Stwórca wlał w nasze istoty. <br />
<br />
Przewalczyliśmy wiele i dni, i tygodni, <br />
Młodzi, zawsze samotni, zawsze z sobą w parze, <br />
I byliœmy oboje długo siebie godni. <br />
<br />
Teraz, ach! pójdę łzami oblewać ołtarze, <br />
Nie będę mojej żebrać przebaczenia zbrodni, <br />
Tylko niech mię Bóg twoją zgryzotą nie karze.<br />
<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XIV.</span><br />
 <br />
Geliebte, ach, wie die Erinnerung mich plagt<br />
an alte Liebe, daß mir heutige verderben.<br />
So nimm dir nicht zu viel, Geliebte, von dem herben<br />
Traum. Vielleicht, ich fürcht’s, hat er dich längst zernagt.<br />
 <br />
Du bist nicht schuld an diesem Bild, das dich durchjagt,<br />
und das dich lächeln macht, sich deine Wangen färben.<br />
Für unsre Kraft und Tugend wirst du nichts erwerben.<br />
Ein Gott hat uns so viel versprochen, viel versagt.<br />
 <br />
Wie viele Tage, Wochen haben wir gewälzt.<br />
Wir hatten doch nur uns und gaben uns als Schenkung,<br />
war’n einander Schuld, - und Sühne die sie schmelzt.<br />
 <br />
Dafür bewein’ ich dich in inniger Versenkung<br />
am Altar, nicht daß du bess’res von mir hältst,<br />
doch bitt’ ich Gott um eine Lind’rung deiner Kränkung.<br />
<br />
<br />
.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Adam Mickiewicz: Sonety Krymskie 13]]></title>
			<link>https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5013</link>
			<pubDate>Fri, 14 Aug 2020 19:54:25 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://sonett.fontane-place.de/member.php?action=profile&uid=1">ZaunköniG</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5013</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Krymskie</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XIII - Czatyrdach</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Mirza</span><br />
<br />
Drżąc muślemin całuje stopy twej opoki,<br />
Maszcie krymskiego statku, wieki Czatyrdachu!<br />
O minarecie świata! o gór padyszachu!<br />
Ty, nad skały poziomu uciekłszy w obłoki,<br />
<br />
Siedzisz sobie pod bramą niebios, jak wysoki<br />
Gabryjel pilnujący edeńskiego gmachu;<br />
Ciemny las twoim płaszczem, a janczary strachu<br />
Twój turban z chmur haftują błyskawic potoki.<br />
<br />
Nam czy slońce dopieka, czyli mgła ocienia,<br />
Czy sarańcza plon zetnie, czy giaur pali domy -<br />
Czatyrdachu, ty zawsze głuchy, nieruchomy,<br />
<br />
Między światem i niebem jak drogman stworzenia,<br />
Podesławszy pod nogi ziemie, ludzi, gromy,<br />
Słuchasz tylko, co mówi Bóg do przyrodzenia.<br />
<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XIII. Tschatyr Dagh</span><br />
 <br />
     <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Mirza</span><br />
 <br />
Der Moslem zollt dem Felsen füßeküssend acht,<br />
Der Berge Herr und Hüter, Minarett der Welt,<br />
so hoch, wo nur die Wolken ziehen aufgestellt,<br />
Du höchster Mast des Krimschiffs, großer Tschatyr Dagh<br />
 <br />
Hälst selber vor der Tür des Himmels eisern wacht,<br />
wie Gabriel, und hart dein Blick herniederfällt,<br />
Wie der  Janitscharen wenn die Klage gellt.<br />
Von Wolken weiß bestickt dein Haupt und goldentfacht.<br />
 <br />
Ob Nebel uns umhüllt, ob uns die Sonne dörrt,<br />
Macht eine Schreckenplage unser Korn zunicht,<br />
Du, Tschatyr Dagh, stehst fest und taub und ungestört,<br />
 <br />
und ob um Gnade irgendwer zum Himmel spricht,<br />
nach oben zeigst du nur, wem diese Welt gehört<br />
und weist nur auf des Schöpfers heiliges Gericht.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Krymskie</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XIII - Czatyrdach</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Mirza</span><br />
<br />
Drżąc muślemin całuje stopy twej opoki,<br />
Maszcie krymskiego statku, wieki Czatyrdachu!<br />
O minarecie świata! o gór padyszachu!<br />
Ty, nad skały poziomu uciekłszy w obłoki,<br />
<br />
Siedzisz sobie pod bramą niebios, jak wysoki<br />
Gabryjel pilnujący edeńskiego gmachu;<br />
Ciemny las twoim płaszczem, a janczary strachu<br />
Twój turban z chmur haftują błyskawic potoki.<br />
<br />
Nam czy slońce dopieka, czyli mgła ocienia,<br />
Czy sarańcza plon zetnie, czy giaur pali domy -<br />
Czatyrdachu, ty zawsze głuchy, nieruchomy,<br />
<br />
Między światem i niebem jak drogman stworzenia,<br />
Podesławszy pod nogi ziemie, ludzi, gromy,<br />
Słuchasz tylko, co mówi Bóg do przyrodzenia.<br />
<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XIII. Tschatyr Dagh</span><br />
 <br />
     <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Mirza</span><br />
 <br />
Der Moslem zollt dem Felsen füßeküssend acht,<br />
Der Berge Herr und Hüter, Minarett der Welt,<br />
so hoch, wo nur die Wolken ziehen aufgestellt,<br />
Du höchster Mast des Krimschiffs, großer Tschatyr Dagh<br />
 <br />
Hälst selber vor der Tür des Himmels eisern wacht,<br />
wie Gabriel, und hart dein Blick herniederfällt,<br />
Wie der  Janitscharen wenn die Klage gellt.<br />
Von Wolken weiß bestickt dein Haupt und goldentfacht.<br />
 <br />
Ob Nebel uns umhüllt, ob uns die Sonne dörrt,<br />
Macht eine Schreckenplage unser Korn zunicht,<br />
Du, Tschatyr Dagh, stehst fest und taub und ungestört,<br />
 <br />
und ob um Gnade irgendwer zum Himmel spricht,<br />
nach oben zeigst du nur, wem diese Welt gehört<br />
und weist nur auf des Schöpfers heiliges Gericht.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Adam Mickiewicz: Sonety Odeskie 11]]></title>
			<link>https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5017</link>
			<pubDate>Thu, 13 Feb 2020 11:18:14 +0100</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://sonett.fontane-place.de/member.php?action=profile&uid=1">ZaunköniG</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5017</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XI - REZYGNACJA </span><br />
<br />
Nieszczęśliwy, kto próżno o wzajemność woła,<br />
Nieszczęśliwszy jest, kogo próżne serce nudzi, <br />
Lecz ten u mnie ze wszystkich nieszcześliwszy ludzi,<br />
Kto nie kocha, że kochał, zapomnieć nie zdoła. <br />
<br />
Widząc jaskrawe oczy i bezwstydne czoła, <br />
Pamiątkami zatruwa rozkosz, co go łudzi; <br />
A jeśli wdzięk i cnota czucie w nim obudzi, <br />
Nie śmie z przekwitłym sercem iść do stóp anioła. <br />
<br />
Albo drugimi gardzi, albo siebie wini, <br />
Minie ziemiankę, z drogi ustąpi bogini, <br />
A na obiedwie patrząc żegna się z nadzieją. <br />
<br />
I serce ma podobne do dawnej świątyni, <br />
Spustoszałej niepogód i czasów koleją, <br />
Gdzie bóstwo nie chce mieszkać, a ludzie nie śmieją.<br />
<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XI. – Resignation</span><br />
 <br />
Traurig, wer umsonst um eine Antwort wirbt,<br />
und traurig, wer das Echo leere Herzen hört,<br />
doch mehr, der seinen Fluch tagtäglich neu beschwört,<br />
der nicht mehr liebt, weil die Erinnerung nicht stirbt,<br />
 <br />
vor dessen Blick der hellste Augenglanz verdirbt,<br />
dem Freude durch sein Angedenken stetz zerstört,<br />
den weder Anmut, Tugend, noch Gefühl betört,<br />
und dessen welkes Herz kein Glück von ihr erwirbt,<br />
 <br />
der nur nach Schuld sucht, und der jederman verachtet,<br />
der manche Landfrau, manche Göttin still betrachtet,<br />
doch sein Blick gleich senkt, und still begräbt sein Hoffen.<br />
 <br />
Sein Herz gleicht einem Tempel der schwarz sturmumnachtet<br />
verwüstet liegt von seinem Schicksal schwer getroffen,<br />
der gottverlassen, und für keinen Menschen offen.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XI - REZYGNACJA </span><br />
<br />
Nieszczęśliwy, kto próżno o wzajemność woła,<br />
Nieszczęśliwszy jest, kogo próżne serce nudzi, <br />
Lecz ten u mnie ze wszystkich nieszcześliwszy ludzi,<br />
Kto nie kocha, że kochał, zapomnieć nie zdoła. <br />
<br />
Widząc jaskrawe oczy i bezwstydne czoła, <br />
Pamiątkami zatruwa rozkosz, co go łudzi; <br />
A jeśli wdzięk i cnota czucie w nim obudzi, <br />
Nie śmie z przekwitłym sercem iść do stóp anioła. <br />
<br />
Albo drugimi gardzi, albo siebie wini, <br />
Minie ziemiankę, z drogi ustąpi bogini, <br />
A na obiedwie patrząc żegna się z nadzieją. <br />
<br />
I serce ma podobne do dawnej świątyni, <br />
Spustoszałej niepogód i czasów koleją, <br />
Gdzie bóstwo nie chce mieszkać, a ludzie nie śmieją.<br />
<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">XI. – Resignation</span><br />
 <br />
Traurig, wer umsonst um eine Antwort wirbt,<br />
und traurig, wer das Echo leere Herzen hört,<br />
doch mehr, der seinen Fluch tagtäglich neu beschwört,<br />
der nicht mehr liebt, weil die Erinnerung nicht stirbt,<br />
 <br />
vor dessen Blick der hellste Augenglanz verdirbt,<br />
dem Freude durch sein Angedenken stetz zerstört,<br />
den weder Anmut, Tugend, noch Gefühl betört,<br />
und dessen welkes Herz kein Glück von ihr erwirbt,<br />
 <br />
der nur nach Schuld sucht, und der jederman verachtet,<br />
der manche Landfrau, manche Göttin still betrachtet,<br />
doch sein Blick gleich senkt, und still begräbt sein Hoffen.<br />
 <br />
Sein Herz gleicht einem Tempel der schwarz sturmumnachtet<br />
verwüstet liegt von seinem Schicksal schwer getroffen,<br />
der gottverlassen, und für keinen Menschen offen.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Adam Mickiewicz: Sonety Odeskie 06]]></title>
			<link>https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5015</link>
			<pubDate>Fri, 06 Sep 2019 08:48:45 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://sonett.fontane-place.de/member.php?action=profile&uid=1">ZaunköniG</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=5015</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
VI - RANEK I WIECZÓR <br />
<br />
Słońce błyszczy na wschodzie w chmur ognistych <br />
A na zachodzie księżyc blade lice mroczy, <br />
Róża za słońcem pączki rozwinione toczy, <br />
Fijołek klęczy zgięty pod kroplami ranku. <br />
<br />
Laura błysnęła w oknie, ukląkłem na ganku; <br />
Ona muskając sploty swych złotych warkoczy: <br />
"Czemu - rzekła - tak rano smutne macie oczy, <br />
I miesiąc, i fijołek, i ty, mój kochanku?" <br />
<br />
W wieczór przyszedłem nowym bawić się widokiem; <br />
Wraca księżyc, twarz jego pełna i rumiana, <br />
Fijołek podniósł listki otrzeźwione mrokiem. <br />
<br />
Znowu stanęła w oknie moja, ukochana, <br />
W piękniejszym jeszcze stroju i z weselszym okien<br />
Znowu u nóg jej klęczę - tak smutny jak z rana.<br />
<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">VI. – Morgen und Abend</span><br />
 <br />
Der Sonnenaufgang schimmert durch die Wolkendecken,<br />
und gegenüber sinkt der Mond, löscht sein Gesicht.<br />
Die Rose öffnet ihre Knospen, Schicht um Schicht,<br />
und taugebeugte Veilchen woll’n sich lichtwärts strecken.<br />
 <br />
Das Bildnis Lauras will mich aus den Träumen wecken.<br />
Ich knie vorm Fenster, als sie ihre Zöpfe flicht<br />
und fragt: Warum, ach, leuchten eure Augen nicht,<br />
woll’n sich mein Liebster, Veilchen und der Mond verstecken?<br />
 <br />
Zum Abend zeige ich ihr wieder meine Treue,<br />
Der Mond kehrt wieder und die Veilchen blühn verborgen,<br />
süß duftend, auch der Himmel rötet sich aufs Neue.<br />
 <br />
Doch ich steh dort vom Fenster mit den alten Sorgen,<br />
seh’ wie sie sich herausputzt, und sich d’ran erfreue.<br />
Nur ich knie ihr zu Füßen, traurig wie am Morgen.<br />
<br />
<br />
<br />
.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Odeskie</span><br />
<br />
VI - RANEK I WIECZÓR <br />
<br />
Słońce błyszczy na wschodzie w chmur ognistych <br />
A na zachodzie księżyc blade lice mroczy, <br />
Róża za słońcem pączki rozwinione toczy, <br />
Fijołek klęczy zgięty pod kroplami ranku. <br />
<br />
Laura błysnęła w oknie, ukląkłem na ganku; <br />
Ona muskając sploty swych złotych warkoczy: <br />
"Czemu - rzekła - tak rano smutne macie oczy, <br />
I miesiąc, i fijołek, i ty, mój kochanku?" <br />
<br />
W wieczór przyszedłem nowym bawić się widokiem; <br />
Wraca księżyc, twarz jego pełna i rumiana, <br />
Fijołek podniósł listki otrzeźwione mrokiem. <br />
<br />
Znowu stanęła w oknie moja, ukochana, <br />
W piękniejszym jeszcze stroju i z weselszym okien<br />
Znowu u nóg jej klęczę - tak smutny jak z rana.<br />
<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">VI. – Morgen und Abend</span><br />
 <br />
Der Sonnenaufgang schimmert durch die Wolkendecken,<br />
und gegenüber sinkt der Mond, löscht sein Gesicht.<br />
Die Rose öffnet ihre Knospen, Schicht um Schicht,<br />
und taugebeugte Veilchen woll’n sich lichtwärts strecken.<br />
 <br />
Das Bildnis Lauras will mich aus den Träumen wecken.<br />
Ich knie vorm Fenster, als sie ihre Zöpfe flicht<br />
und fragt: Warum, ach, leuchten eure Augen nicht,<br />
woll’n sich mein Liebster, Veilchen und der Mond verstecken?<br />
 <br />
Zum Abend zeige ich ihr wieder meine Treue,<br />
Der Mond kehrt wieder und die Veilchen blühn verborgen,<br />
süß duftend, auch der Himmel rötet sich aufs Neue.<br />
 <br />
Doch ich steh dort vom Fenster mit den alten Sorgen,<br />
seh’ wie sie sich herausputzt, und sich d’ran erfreue.<br />
Nur ich knie ihr zu Füßen, traurig wie am Morgen.<br />
<br />
<br />
<br />
.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Adam Mickiewicz: Góra Kikineis]]></title>
			<link>https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=4698</link>
			<pubDate>Thu, 11 Oct 2018 09:36:39 +0200</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://sonett.fontane-place.de/member.php?action=profile&uid=1">ZaunköniG</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://sonett.fontane-place.de/showthread.php?tid=4698</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Krymskie<br />
<br />
16<br />
<br />
Góra Kikineis</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Mirza</span>:<br />
<br />
Spójrzyj w przepaść - niebiosa leżące na dole,<br />
To jest morze; - śród fali zda się, że ptak-góra,<br />
Piorunem zastrzelony, swe masztowe pióra<br />
Roztoczył kręgiem szerszym niż tęczy półkole,<br />
<br />
I wyspą śniegu nakrył błękitne wód pole.<br />
Ta wyspa żeglująca w otchłani - to chmura!<br />
Z jej piersi na pół świata spada noc ponura;<br />
Czy widzisz płomienistą wstążkę na jej czole?<br />
<br />
To jest piorun! - lecz stójmy, otchłanie pod nogą,<br />
Musim wąwóz przesadzić w całym konia pędzie;<br />
Ja skaczę, ty z gotowym biczem i ostrogą,<br />
<br />
Gdy zniknę z oczu, patrzaj w owe skał krawędzie:<br />
Jeśli tam pióro błyśnie, to mój kołpak będzie;<br />
Jeśli nie, już ludziom nie jechać tą drogą.<br />
<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Krim-Sonette<br />
<br />
16<br />
<br />
Am Kap Kikineis</span><br />
<br />
<span style="color: #f5f5f5;" class="mycode_color">-----</span><span style="font-style: italic;" class="mycode_i"> Mirza</span>:<br />
<br />
Sieh hier herab! Hat sich der Himmel ausgegossen?<br />
Es ist die See! Die Wellen roll’n, ein Vogelheer<br />
bereitet sich im Halbkreis überm offnen Meer,<br />
und ist, den Hals gestreckt, wild kreischend abgeschossen.<br />
<br />
Und Inseln, wie von Schnee bedeckt, vom Meer umflossen,<br />
treiben Schiffe unterm Steilhang still umher<br />
und auf die Welt legt sich die Nacht tief schwarz und schwer.<br />
Ein Feuerband ist ihr um ihre Stirn gegossen.<br />
<br />
Es blitzt! Der Pfad stürzt in die Schlucht, von diesem Horn<br />
treib ich mein Pferd an, über diese Kluft zu springen.<br />
Wenns springt, so halt auch du bereit dein Zaum und Sporn.<br />
<br />
Ein guter Sprung wird mich auf diese Kante bringen.<br />
Blitzt dort mein Kalpak, kann der Sprung auch dir gelingen,<br />
Falls nicht, so endet unsre Menschenmacht hier vorn.<br />
<br />
<br />
.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Adam Mickiewicz</span><br />
1798 – 1855 Polen/Litauen<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Sonety Krymskie<br />
<br />
16<br />
<br />
Góra Kikineis</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Mirza</span>:<br />
<br />
Spójrzyj w przepaść - niebiosa leżące na dole,<br />
To jest morze; - śród fali zda się, że ptak-góra,<br />
Piorunem zastrzelony, swe masztowe pióra<br />
Roztoczył kręgiem szerszym niż tęczy półkole,<br />
<br />
I wyspą śniegu nakrył błękitne wód pole.<br />
Ta wyspa żeglująca w otchłani - to chmura!<br />
Z jej piersi na pół świata spada noc ponura;<br />
Czy widzisz płomienistą wstążkę na jej czole?<br />
<br />
To jest piorun! - lecz stójmy, otchłanie pod nogą,<br />
Musim wąwóz przesadzić w całym konia pędzie;<br />
Ja skaczę, ty z gotowym biczem i ostrogą,<br />
<br />
Gdy zniknę z oczu, patrzaj w owe skał krawędzie:<br />
Jeśli tam pióro błyśnie, to mój kołpak będzie;<br />
Jeśli nie, już ludziom nie jechać tą drogą.<br />
<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Krim-Sonette<br />
<br />
16<br />
<br />
Am Kap Kikineis</span><br />
<br />
<span style="color: #f5f5f5;" class="mycode_color">-----</span><span style="font-style: italic;" class="mycode_i"> Mirza</span>:<br />
<br />
Sieh hier herab! Hat sich der Himmel ausgegossen?<br />
Es ist die See! Die Wellen roll’n, ein Vogelheer<br />
bereitet sich im Halbkreis überm offnen Meer,<br />
und ist, den Hals gestreckt, wild kreischend abgeschossen.<br />
<br />
Und Inseln, wie von Schnee bedeckt, vom Meer umflossen,<br />
treiben Schiffe unterm Steilhang still umher<br />
und auf die Welt legt sich die Nacht tief schwarz und schwer.<br />
Ein Feuerband ist ihr um ihre Stirn gegossen.<br />
<br />
Es blitzt! Der Pfad stürzt in die Schlucht, von diesem Horn<br />
treib ich mein Pferd an, über diese Kluft zu springen.<br />
Wenns springt, so halt auch du bereit dein Zaum und Sporn.<br />
<br />
Ein guter Sprung wird mich auf diese Kante bringen.<br />
Blitzt dort mein Kalpak, kann der Sprung auch dir gelingen,<br />
Falls nicht, so endet unsre Menschenmacht hier vorn.<br />
<br />
<br />
.]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>